Telefon z ostrzeżeniem o rzekomej próbie wyłudzenia kredytu zapoczątkował serię decyzji, która kosztowała 20-letniego mieszkańca Trzcianki w Wielkopolsce setki tysięcy złotych. Mężczyzna zaciągnął sześć kredytów, przekonany, że w ten sposób zabezpiecza swoje dane. W rzeczywistości działał na polecenie oszustów.
Rozmówca podał się za pracownika banku i poinformował go, że ktoś miał próbować wykorzystać jego dane do zaciągnięcia zobowiązania. Następnie przekonał 20-latka, że zaciągnięcie kredytów w kilku bankach zapobiegnie podobnym próbom. W kolejnych dniach mężczyzna wykonywał również polecenia osób podających się za przedstawicieli instytucji finansowych i funkcjonariuszy.
Sześć kredytów i przekazanie gotówki
Mieszkaniec Trzcianki uzyskał łącznie 563 tys. zł z sześciu kredytów. Zobowiązania wraz z odsetkami przewidzianymi w umowach przekraczają 830 tys. zł.
Pieniądze wypłacał z banków, po czym wpłacał je do bitomatów w Pile i Bydgoszczy. Bitomaty to urządzenia służące do transakcji związanych z kryptowalutami. Część gotówki przekazał bezpośrednio: 205 tys. zł odebrała od niego osoba, która przyjechała w umówione miejsce w Pile.
Po kilku dniach 20-latek zorientował się, że padł ofiarą oszustwa. W piątek 30 października 2026 r. zgłosił sprawę policjantom z bydgoskiego Śródmieścia.
Ostrzeżenie dla mieszkańców
Oszuści wykorzystują różne preteksty, by skłonić rozmówców do przekazania pieniędzy lub danych. Mogą podawać się za pracowników banku i policjantów, ale także za pracowników poczty albo maklerów namawiających do inwestowania w kryptowaluty. Podczas rozmowy mogą twierdzić, że ktoś próbuje wziąć kredyt na cudze dane lub że dane wymagają sprawdzenia.
Policja przypomina, aby nie przekazywać gotówki nieznajomym ani nie ujawniać im danych osobowych. Funkcjonariusze nie żądają przekazania pieniędzy ani cennych przedmiotów. Jeśli rozmowa budzi podejrzenia, o pomoc można zwrócić się do policji pod numerem alarmowym 112.
Źródło: Wiadomości KMP w Bydgoszczy
